Lekcja z roku 2021: Ochrona przed inflacją
Pamiętam rozmowę z moim wieloletnim klientem, panem Markiem, który jesienią 2021 roku z pewną dozą sceptycyzmu patrzył na swoje oszczędności ulokowane na lokatach bankowych. „— Słuchaj, inflacja zaczyna kąsać, a bank oferuje mi marne 0,5% rocznie. Czy te obligacje skarbowe to nie jest tylko kolejna obietnica bez pokrycia?” — pytał, przecierając okulary. Wtedy usiedliśmy przy kawie i wyliczyliśmy, co się stanie, gdy wskaźnik CPI wystrzeli powyżej 10%.
Wyjaśniłem mu mechanizm obligacji indeksowanych inflacją, znanych jako EDO lub COI. To nie jest „magiczny” zysk, to po prostu matematyka. W pierwszym roku otrzymujesz stały procent, ale od drugiego roku Twoje oprocentowanie to suma inflacji podawanej przez GUS oraz stałej marży. „— Czyli jeśli inflacja wyniesie 15%, a marża 1%, to ja dostanę 16%?” — dopytywał Marek. Dokładnie tak. To była kluczowa chwila, w której zrozumiał, że obligacja skarbowa nie służy do agresywnego pomnażania majątku, ale do jego konserwacji w trudnych czasach.